Więc tak:
- Będę pisała opowiadania przygodowe lub romantyczne. :D Zależy co mi do głowy przyjdzie.
- Nie mam zamiaru tolerować nie wyjaśnionej krytyki. Komentarze takie jak " głupie " "idiotyczne" zostaną usunięte! Liczę na konstruktywną krytykę.
- Jestem tylko człowiekiem więc mogę popełniać błędy, ale to nie będzie celowe... i obiecuję, że dużo ich nie będzie.
Więc pierwsze opowiadanie:
W ten pogodny dzień w cieniu drzewa siedziała pewna młoda dziewczyna. Zapatrzona była w karty swej książki i choć ludzie obok niej opalali się pijąc lemoniadę nie zwracała na nic uwagi. Jej długie blond włosy opadały na czerwone od słońca ramiona. W niebieskich oczach można było dostrzec wesołe ogniki. Czerwone usta poruszały się niemo gdy czytała. Na imię miała Hasu. Jej imię oznaczało "lotos" po japońsku.Dlaczego tak? To był ulubiony kwiat jej mamy.
W pewnej chwili odwróciła stronę. Okazało się, że już skończyła książkę. Widać było, że bardzo jej się podobała. Postanowiła, że rozprostuje kości i uda się na wędrówkę do pobliskiego lasu. W słońcu było 20 stopni Celsjusza, a w lesie jest zawsze chłodniej. Zabrała więc swoją torbę i udała się do wyznaczonego miejsca.
Weszła do lasu i zaczęła iść prosto przed siebie cicho nucąc piosenkę. [KLIK] Kopała po drodze kamyki i była bardzo wesoła. Cieszyła się, bo jej najlepsza przyjaciółka Natalie miała urodziny za tydzień, a ona została tam zaproszona.
Nagle niespodziewanie wyszła na polankę. Zrobiło jej się bardzo zimno, bo konary drzew zasłaniały całe niebo ponad polaną. Zaczęła się ciekawie rozglądać po drzewach, które ją otaczały. Nagle w mroku dojrzała coś lśniącego. Postanowiła sprawdzić co to takiego więc przybliżyła się. Dotknęła błyszczącego przedmiotu i znalazła się w okrągłym pomieszczeniu. Stała na podeście, na środku.
Nie była tam sama. Wokół niej chodziły jakieś małe stworzonka. Wyglądem przypominały krasnoludki, ale ich ręce płonęły i nie miały czapek.
Przerażona zaczęła się rozglądać. Znalazła drzwi, nad którymi wisiała duża tablica z napisem "Kraina Ignisu". Zastanawiała się o co w tym może chodzić, ale do niczego nie doszła. Nie wiedziała co ma zrobić. Nagle w jej głowie zaświtał pewien pomysł.
W torebce zawsze trzymała wodę, na wypadek gdyby była spragniona. Teraz zaczęła biec w kierunku drzwi lejąc wodę na prawo i lewo. Udało jej się bezpiecznie dopaść do upragnionego wyjścia więc przeszła do następnego pomieszczenia. Było tam zupełnie ciemno. Bała się okropnie. Nagle z mroku wychynęła jakaś postać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz